poniedziałek, 12 grudnia 2016

Nieskonczenie intrygujący

Niesamowity jest fakt, jak bardzo ludzie różnią się od siebie pod względem myślenia i charakteru.
Jeszcze dosyć niedawno nie byłam tego świadoma. Częściej byłam w stanie wrzucić ludzi do " jednego worka". Teraz nie jestem w stanie zrobić tego bez lepszego poznania drugiej osoby.

Z biegiem czasu uświadamiam sobie na jak bardzo intrygujących ludzi trafiamy. I zaczynam się zastanawiać jak to się staje, że ktoś się taki dla nas wydaje?
Nie każdy czuje tę chęć poznania konkretnego człowieka, chociaż trafiają się  ludzie przyciągający innych.
Zazwyczaj jednak mają oni w sobie pewną cechę dominującą - rozmowność, wygląd, otwartość. A przeważnie wszystko w parze. Czy też rzadko występująca charyzma. Wtedy nie mam problemu z zadaniem sobie pytania "dlaczego?".
Ale co kiedy spotykasz osobę, która wcale nie ma tych cech? Przyciąga Cię swoją innością. 
Innością, której obraz kreujesz sobie przecież sam.
Inna bo nie jest taka jak reszta w Twoim otoczeniu. Czujesz coś wyjątkowego w niej.
Chcesz poznać tę osobę, ale jednocześnie się jej boisz.
Nie umiesz określić swojego stanowiska wobec niej, więc czujesz się niepewnie.
Nie ufasz bo nie potrafisz przewidzieć jej reakcji, myśli.
Jest niemal owiana aurą tajemniczości.
Popadasz w błędne koło bo to intryguje Cię jeszcze mocniej.

Aż w końcu przestajesz rozumieć siebie.

Uświadamiasz sobie, że przy tej osobie jesteś inny. Nie potrafisz być sobą, chociaż bardzo tego chcesz. 
I znowu zastanawiasz się co ma na to wpływ.
Dlaczego ta osoba Cię tak intryguje i ogranicza jednocześnie?

W swoim życiu spotkałam dwie takie osoby i nadal nie odpowiedziałam sobie na te pytania.
Jednocześnie zastanawiam się czy to nie cechy empaty pragną we mnie odkrywać to co nieznane w osobach, których cechy są skrzętnie skrywane pod jakąś osłoną, której sami boją się pokazać światu.
Zaciekawia mnie ich stan duszy. Chciałabym przejrzeć ich myśli na wylot. A jednocześnie nie chciałabym stracić tego zaciekawienia i zupełnie zadziwiających uczuć jakie we mnie wzbudzają. 
To jak wyzwanie, którego tak naprawdę nie chcesz do końca przyjąć, bo nie chcesz ujrzeć jego końca.
A jednocześnie chcesz poznawać.
Nie muszę wiedzieć wszystkiego o tych ludziach. 
Chcę tylko poznać ich sposób myślenia, ich wartości. Słuchać ich, rozumieć.

Nikt do końca nie wie, ile namiętności się w Tobie skrywa. 
Jednak wiem, jak wyczerpujący może być jej duet z empatią.




wtorek, 29 listopada 2016

Aksamit

Gdy ktoś Cię widzi radosnego, pełnego życia, optymizmu - z góry zakłada, że jesteś ufny, że masz w sobie niezniszczoną przez czas i ludzi miłość, nadzieję.
Widzi w Tobie optymistę. Niezwykle tętniącą życiem iskrę.
Z góry zakłada się, że życie było usłane różami.
Dworskimi, białymi, lekkimi, delikatnymi. Same spadały Ci pod stopy.
Tylko Ty wiesz, że to otoczenie i wydarzenia ukształtowały Cię właśnie w tym kierunku.
Ty wybrałeś, że chcesz mieć w sobie siłę życia zarażającą optymizmem i uśmiechem ludzi dookoła.
Tylko Ty wiesz, że te róże pod Twoimi stopami miały wiele ukrytych kolców.
Ale to Ty wybrałeś aksamit, który pokrywa pułapki i zmniejsza odczucie bólu.
Aksamit to Twój charakter. Splecione myśli, które układają się w amortyzujący materiał.
Nieważne jak dużo kolców się pojawi - to Ty masz siłę twórczą.
Ty decydujesz o tym jak czujesz ból i jak on na Ciebie wpływa.
Kładziesz aksamit i biegniesz nie czując nic, albo specjalnie wykrwawiasz się na kolcach bo chcesz czuć, że żyjesz.
Ten bieg będzie Cię kształtował.
Zdecyduje jaki będziesz.
A będzie trwał całe życie.
Zmieniasz się bezustannie.



poniedziałek, 30 maja 2016

Srebro w jej oczach

Widziałam srebro. Czy ktoś go nie widział?
Srebro to nie tylko kruszec, ale i kolor. To wspomnienia i historie. To budulec. To dusze artystów.
Lecz jej oczy były brązowe.
Zatem gdzie znaleźć tam srebro?
Gdzie nawet plamka nie przybierała jasnego odcienia. Tam była tylko głębia. Otchłań czerni i brązu.
To ona ustalała kto zobaczy dany odcień, lecz słońce i zmierzch decydowały o ostatecznym kolorze.
Srebro towarzyszyło jej zawsze.
Błyszczało.
Było jak powłoka ciepłych odcieni. Zupełnie jakby pragnęły odgrodzić gorące uczucia od świata nieprzekraczalną granicą.
Świat był dla niej zimny.
Ciężki.
Bała się go.  Ranił ją.
Nie, to nie świat. To stworzenia, które umiały zadawać ból.
Jaka byłaby uosobiona książka?
Książka pragnie czytelników. Ufa im. Jest dla każdego otwarta. Uczy, lecz chce być za to szanowana.
Czy nie zapłakałaby się, jeśli tylko by mogła, gdyby ktoś wyrwał jej stronę lub cały plik kartek?
Jakże więc mogła czuć się ONA, która jak księga pragnęła by ją czytano, zrozumiano i pokochano, lecz bez ustanku ktoś wyrywał z niej kartki.
Stronice, które sam napisał, wszył w grzbiet i uczynił pięknymi.
Niszczała.
Lecz główna myśl książki nigdy nie zginie.
Tak jak piękno szklanego srebra nigdy nie chciało opuścić jej oczu.

Perspektywy samotności

Czasami coś się z nami dzieje.
Nie, nie powiem tego za ogół. Zbyt wiele ludzi jest w okół mnie, których to nie dotyka.
A może dotyka, lecz tego nie pokazują?
Wydaje mi się jednak, że jestem tak blisko wielu osób, że zobaczyłabym to.
Samotność.

Tyle jej wariantów. Chyba tyle ile marzeń, prawda? Samotność w wielu aspektach przekłada się na nasze odczucia niespełnionych marzeń...