poniedziałek, 30 maja 2016

Srebro w jej oczach

Widziałam srebro. Czy ktoś go nie widział?
Srebro to nie tylko kruszec, ale i kolor. To wspomnienia i historie. To budulec. To dusze artystów.
Lecz jej oczy były brązowe.
Zatem gdzie znaleźć tam srebro?
Gdzie nawet plamka nie przybierała jasnego odcienia. Tam była tylko głębia. Otchłań czerni i brązu.
To ona ustalała kto zobaczy dany odcień, lecz słońce i zmierzch decydowały o ostatecznym kolorze.
Srebro towarzyszyło jej zawsze.
Błyszczało.
Było jak powłoka ciepłych odcieni. Zupełnie jakby pragnęły odgrodzić gorące uczucia od świata nieprzekraczalną granicą.
Świat był dla niej zimny.
Ciężki.
Bała się go.  Ranił ją.
Nie, to nie świat. To stworzenia, które umiały zadawać ból.
Jaka byłaby uosobiona książka?
Książka pragnie czytelników. Ufa im. Jest dla każdego otwarta. Uczy, lecz chce być za to szanowana.
Czy nie zapłakałaby się, jeśli tylko by mogła, gdyby ktoś wyrwał jej stronę lub cały plik kartek?
Jakże więc mogła czuć się ONA, która jak księga pragnęła by ją czytano, zrozumiano i pokochano, lecz bez ustanku ktoś wyrywał z niej kartki.
Stronice, które sam napisał, wszył w grzbiet i uczynił pięknymi.
Niszczała.
Lecz główna myśl książki nigdy nie zginie.
Tak jak piękno szklanego srebra nigdy nie chciało opuścić jej oczu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz